Spotkanie autorskie wokół książki “Kalarippajattu. Holistyczna sztuka walki z Indii”

Spotkanie autorskie wokół książki “Kalarippajattu. Holistyczna sztuka walki z Indii” mojego autorstwa odbyło się 21.10.2022 w Księgarni Hiszpańskiej we Wrocławiu.

książka kalarippajattu rodzińska-nair
Z drukarni do domu – pierwszy nakład książki powstał we wrześniu 2022.

Spotkanie to było dla mnie zwieńczeniem prawie 2-letniej pracy nad książką. Cały proces zaczął się w lutym 2021 roku, a pierwszy nakład w liczbie 200 egzemplarzy przyjechał do naszego domu we wrześniu 2022. Jednak mimo tego, że już wtedy wręczałam lub rozsyłałam egzemplarze do pierwszych czytelników (najczęściej tych, którzy wzięli udział w zrzutce założonej na potrzebę druku książki i przygotowania polskiego i angielskiego e-booka), czułam, że dopiero spotkanie autorskie – czyli żywy kontakt z czytelnikami i osobami zainteresowanymi tematem – było prawdziwą inauguracją książki i zamknięciem pewnego etapu. 

książka o kalari
Od lewej: Justyna i Nina. Fot. Gianluca Olcese

Poprowadziła je dr Nina Budziszewska – badaczka jogi, kierowniczka studiów podyplomowych jogi klasycznej i adiunktka w Zakładzie Filologii Indyjskiej na Uniwersytecie Wrocławskim, indolożka, filozofka i romanistka, blogerka (www.atelierjogi.com), autorka książki “Himalaje. W poszukiwaniu joginów” (Sensus, 2019), w której łączy teorię jogi z osobistym doświadczeniem praktyki, a także dziennikiem podróży. Pasjonatka świadomego ruchu w wielu postaciach.

Na spotkanie przyszło wiele osób – oczywiście rodzina, znajomi, przyjaciele i uczniowie Studia Kalari, ale też osoby dotychczas nieznane, zainteresowane tematem.

książka o kalari
Pokaz kalari podczas spotkania. Fot. Gianluca Olcese

Oprócz podstawowych informacji na temat historii sztuki walki oraz systemu treningu, opowiadałam m.in. o związkach kalarippajattu (w skrócie: kalari) z ajurwedą, teatrem i jogą. Po rozmowie przyszedł czas na pytania publiczności, a całość zakończyła się krótkim pokazem kalarippajattu w wykonaniu moim i naszej najstarszej córki, Mai.

Kalarippajattu. Holistyczna sztuka walki z Indii
Kalarippajattu. Holistyczna sztuka walki z Indii.

“Kalarippajattu. Holistyczna sztuka walki z Indii” to pierwsza książka o kalari w Polsce (Studio Kalari 2022). W przystępny sposób przedstawia jedną z najstarszych sztuk walki na świecie, łącząc teorię z praktyką – rozdziały poświęcone historii i sytuacji współczesnej, teorii systemu, kulturze i tematom pokrewnym (system medyczny, taniec, joga) uzupełniają grafiki i tabele, a także ponad 250 zdjęć, z czego ok. 150 przedstawia z omówieniem typowe pozycje, ćwiczenia, sekwencje ruchowe czy układy walk. Książka napisana jest z perspektywy badawczej i praktycznej, ukazując także nieoczywiste aspekty kalari w wątkach osobistych.

Zapraszam do obejrzenia fotorelacji ze spotkania; autorem większości zdjęć jest Gianluca Olcese.

Spotkanie było także transmitowane online i rejestrowane, więc jeśli ktoś jest ciekawy szczegółów, może obejrzeć film zamieszczony poniżej.

 

Kalarippajattu. Holistyczna sztuka walki z Indii

Książka i e-book jest do nabycia w naszym sklepie internetowym lub stacjonarnie: 

Wspomnienia ze Szkoły Letniej Studia Kalari 2022

summer school studio kalari 2022Szkoła letnia to obok zimowej praktyki w Indiach nasz najważniejszy wyjazd treningowy w roku (zwłaszcza od czasów pandemii, która przerwała coroczne wyjazdy do Kerali).

W tym artykule chcę podzielić się krótką historią naszych szkół letnich i pokazać, jak wyglądają one obecnie.

Szkoły letnie w Brzezince (2011–2018)

Studio Kalari założyliśmy w maju 2010 roku i już wtedy zorganizowaliśmy dwa 5-dniowe warsztaty letnie. Odbywały się we Wrocławiu w jednej z siedzib Instytutu Grotowskiego, Studiu na Grobli. Uczestnicy przychodzili tam tylko na zajęcia, które odbywały się rano i po południu, ale nie mieszkali razem i spotykali się właściwie tylko podczas treningów. Niektórzy z nich wciąż ćwiczą kalari, a także przyjaźnią się lub pozostają w kontakcie z nami do dziś.

szkoła letnia studia kalari brzezinkaKalari i bharatanatjam

Rok później, w lipcu 2011 roku, poprowadziliśmy już pierwszą Szkołę Letnią Studia Kalari. Odbywała się w leśnej bazie Instytutu w Brzezince koło Oleśnicy, a do współpracy zaprosiliśmy tancerkę i nauczycielkę bharatanatjam, Agnieszkę Kapelko.

szkola letnia studia kalariCały dzień wypełniony był treningami: dwa razy dziennie kalari i dwa razy taniec. Uczestnicy mogli wybrać udział we wszystkich zajęciach lub tylko w tańcu lub sztuce walki. Szkoła trwała 5 pełnych dni, co okazało się zdecydowanie za mało. W kolejnym roku postanowiliśmy wydłużyć szkołę do pełnych 7 dni treningowych (przyjazd i wyjazd zaplanowany był w dodatkowe dni).

szkoła letnia studia kalari chitrangee uppamahKalari i kućipudi

Ten model szkoły – sztuka walki i taniec – kontynuowaliśmy do roku 2018, a obozy odbywały się w Brzezince. Agnieszka prowadziła zajęcia jeszcze w 2012 i 2013 roku, a następnie w latach 2014–2015 dołączyła do nas tancerka  kućipudi o indyjskich korzeniach, lecz pochodząca z Mauritiusa i mieszkająca we Włoszech, Chitrangee Uppamah.

Na koniec każdej szkoły, w ostatni wieczór, grupa taneczna prezentowała niezwykłe efekty swojej intensywnej, tygodniowej pracy.

szkoła letnia studia kalari kuchipudi

Uczestnikom szkoły w 2015 roku i 7 dni było mało, więc w 2016 roku daliśmy się namówić na kolejne wydłużenie szkoły – tym razem do 10 dni. Okazało się jednak, że przedobrzyliśmy i bardzo niewiele osób mogło przyjechać na tak długi okres. Ostatecznie uzbierała się tylko grupa chętnych na treningi kalarippajattu.

Kalari i kathakali

Gościem zaproszonym do współprowadzenia zajęć podczas ostatnich dwóch szkół, które odbywały się w Brzezince, w 2017 i 2018 roku, był włoski reżyser i aktor, a także tancerz kathakali, Mario Barzaghi. Towarzyszyły mu Rosalba Genovese i Maria Rita Simone, które wraz z nim tworzą zespół Teatro dell’Albero. 

Podobnie jak w poprzednich latach zajęcia tańca przeplatały się z treningami kalarippajattu. Wieczory spędzaliśmy często przy ogniu – przy ognisku, kominku lub robiąc fire-show.

Ponieważ byliśmy z Sankarem młodymi rodzicami (nasze dzieci urodziły się w latach 2009, 2012 i 2014), na szkoły jeździliśmy z opiekunką do dzieci, a wśród uczestników były też inne młode mamy ze swoimi pociechami.

Szkoły letnie w Strużynach (od 2019)

W związku z zakończeniem współpracy z Instytutem Grotowskiego w 2018 roku, pojawiła się potrzeba znalezienia miejsca na kolejną szkołę letnią w 2019 roku.

Z pomocą przyszła nam moja przyjaciółka i prezeska Towarzystwa Kultury Czynnej, Jola Sakowska. Nawiązaliśmy z nią współpracę zarówno w zakresie regularnych zajęć we Wrocławiu, jak i szkół letnich, które zaczęliśmy organizować w wiejskiej bazie Towarzystwa, w Strużynach pod Gorzowem Wielkopolskim. Tym sposobem historia zatoczyła koło, ponieważ ja sama przyjeżdżałam do Strużyn na różne warsztaty artystyczne i teatralne jako licealistka w latach 2000–2002.

Kalari i natura

Zdecydowaliśmy z Sankarem, że podczas kolejnych szkół letnich skupiamy się tylko na kalarippajattu i nie łączymy tej praktyki z innymi zajęciami. Dzięki temu zarówno uczestnicy, jak i prowadzący mają czas na regenerację i odpoczynek. Chyba że mają dyżur w kuchni, ponieważ wspólne gotowanie jest jednym z elementów wspólnego bycia na szkole. 

Podczas gdy Brzezinka była domem schowanym w dość ciemnym i wilgotnym lesie, nad strumieniem (co miało swój wielki urok), Strużyny to dom pełen słońca położony na rozległej polanie. Las i jezioro są blisko, ale wokół jest dużo przestrzeni i światła.

Regularność w praktyce kalari

Podczas ostatniej Szkoły Letniej Studia Kalari pojawiło się nastepujące pytanie: jeśli ćwiczę online, jak często powinnam trenować? Odruchowa odpowiedź: codziennie (w domyśle: codziennie powinno się też trenować nie online). Ale czy na pewno? W tym artykule chciałabym poruszyć tę kwestię i być może obalić mit chwały codziennych treningów, niezależnie od tego czy odbywają się one online czy na żywo.

Co ma wpływ na regularność

Regularność treningów to tak naprawdę bardzo złożona kwestia, na którą wpływają m.in. pora roku, pora dnia, indywidualne predyspozycje i kondycja zdrowotna ćwiczącego (ogólna i w danym dniu), wiek i tryb życia (rodzina, praca) oraz cel ćwiczeń.

Inny rytm praktyki będzie miał młody, żwawy chłopak, inny dziewczyna (m.in. ze względu na miesiączkowanie); inny pracujący młody rodzic (zwłaszcza niedosypiająca matka), a inny osoba, która może dowolnie dysponować swoim czasem, ale ma kontuzję kolana lub prowadzi nieregularny tryb życia, wypełniony stresem, byle jakim jedzeniem i zaburzonym snem. Inny tryb życia prowadzi zawodowy sportowiec, a inny sportowiec-amator.

Nie ma jednego idealnego wzoru dla wszystkich, ale z pewnością istnieje wiele przekonań na temat tego, jak i ile powinno się ćwiczyć, pod ogromną presją społeczną dążąc do idealnego wzorca. Oczekuje się szybkich – i długotrwałych – efektów, bez refleksji i analizy swojej sytuacji i procesów zachodzących w sobie i wokół siebie.

Z drugiej strony nie chodzi też o to, by ćwiczyć z doskoku lub zupełnie odpuścić aktywność fizyczną pod pretekstem zabiegania, zmęczenia, choroby lub braku potrzeby ruchu. Ćwiczenia fizyczne są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu, zarówno ze względu na procesy fizjologiczne, jak i mentalne, i mają – w szerszej perspektywie – wpływ na stan naszego ducha. Być może dla czytelników tego bloga są to kwestie oczywiste, ale być może ktoś właśnie znajduje się w takim momencie życia, że potrzebuje chwili refleksji nad swoją aktualną sytuacją i dokonania pewnych przemian w trybie swojego funkcjonowania. Być może też wiemy o tym w teorii, ale z różnych powodów (np. przyzwyczajenia, pośpiechu, braku pomysłów, małej świadomości ciała) nie udaje nam się wdrożyć bardziej korzystnych dla nas nawyków. Może zdarzyć się, że dopiero kryzys lub kontuzja spowodują refleksję i wprowadzenie zmian w życie. Nie muszą być to drastyczne kroki; czasem wystarczy zmienić jeden mały element, który w dalszej perspektywie pociągnie za sobą inne. 

Na wypalenie – ajurweda

Szczerze mówiąc, to sama jestem obecnie w momencie, gdy od kilku tygodni analizuję swoją aktualną sytuację życiową i związaną z nią częstotliwością treningów. Robię to z pomocą ajurwedy. Eureka? W końcu mój mąż jest terapeutą ajurwedyjskim i od wielu miesięcy (lat?) dawał mi różne rady, ale ja byłam przekonana o swojej niezniszczalności i tym, że żyję dość zdrowo, więc nie widziałam problemu.

Ale ponieważ teraz mam 39 lat, 3 dzieci i bagaż różnych doświadczeń, przyszedł czas na okresową weryfikację tego, jak żyję; tego, co zależy ode mnie, a na co nie mam wpływu. Ponieważ moje zmęczenie niedawno osiągnęło poziom krytyczny (łącznie z zeszłoroczną kontuzją kolana), od trzech tygodni (a przede mną jeszcze 5) odpoczywam, czyli spędzam czas tak, jak chcę. W moim przypadku jest to miks rodzinnych wyjazdów wakacyjnych (nad morze i jezioro; wybór nie jest przypadkowy – przemożna potrzeba zanurzenia w wodzie) i tygodni spędzanych w domu. W domu trochę pracuję, trochę sprzątam piwnicę, smażę dżemy, spotykam się z przyjaciółmi, dużo czytam (nabyłam 8 książek o ajurwedzie i czytam je po kolei), prowadzę dziennik i wyciągam wnioski. Rozumiem lepiej powody swojego zmęczenia, by nie powiedzieć: wypalenia, zauważam mechanizmy działania mojego organizmu i umysłu, dowiaduję się nowych rzeczy, przypominam sobie to, co już wiedziałam, wprowadzam zmiany i zastanawiam się, jak działać lepiej w przyszłości.

Jestem wdzięczna, że mam możliwość tego zatrzymania się na prawie dwa miesiące i zastanowienia, jak postępować dalej. W tym czasie powoli rośnie też moja chęć powrotu do regularnych zajęć kalarippajattu od września. Kiedyś myśl o kilkutygodniowej lub miesięcznej przerwie w praktyce powodowała we mnie stres, że stracę kondycję, postępy, że się cofnę, rozleniwię itp. itd. Teraz mam na tyle dużo zaufania do siebie samej, że wiem, czego potrzebuję i że czas odpoczynku jest niezbędny do regeneracji ciała i ducha. I że nie ma jednej recepty na to, ile taki czas powinien trwać.

Istnieje wiele związków między terapiami ajurwedyjskimi i kalarippajattu (pisałam o nich w tym artykule), więc siłą rzeczy studiując teraz książki o ajurwedzie, zastanawiam się, jak połączyć tę wiedzę z regularną praktyką sztuki walki.

Regularność w Indiach

Tradycyjnie w Kerali ćwiczy się kalarippajattu codziennie wcześnie rano, zazwyczaj między 6:00 a 9:00. Wynika to z kilku czynników. Po pierwsze jest wtedy jeszcze chłodno i rześko. Około 9:00–10:00 temperatura wrasta i intensywny trening byłby szkodliwy dla organizmu. Po drugie według ajurwedy najlepszy czas na ćwiczenia to właśnie okres między 6:00 a 10:00 rano, gdy panuje pora doszy kapha. Charakteryzuje ją ociężałość i bezruch, dlatego warto przełamać ją ruchem, aktywnością, oczyszczaniem i transformacją energii, z której następnie będziemy korzystać przez większość dnia. Aktywność fizyczna reguluje działanie organów wewnętrznych, udrażnia kanały ciała fizycznego i subtelnego, by zarówno płyny ustrojowe, jak i energia mogły swobodnie krążyć w organizmie.

Jednakże warto zauważyć, kto w Kerali ćwiczy kalari rano i robi to codziennie lub kilka razy w tygodniu – to przede wszystkim dzieci, uczniowie i uczennice szkół oraz raczej młodzi mężczyźni (choć oczywiście nie tylko), czyli osoby, które rano nie mają zbyt wielu obowiązków domowych i nie opiekują się innymi. Po treningu biorą szybki prysznic i idą do szkoły lub pracy. Do tego są w wieku ok. 12–25 lat, gdy organizm jest w stanie podejmować częstą, intensywną aktywność fizyczną i dość szybko regenerować się. Nawet w Kerali są jednak okresy, gdy ze względu na upalny klimat i wakacje szkolne treningi nie odbywają się, a w ciągu roku jest także wiele innych okazji, takich jak święta religijne, rodzinne czy państwowe, gdy regularna praktyka jest zawieszana.

Inaczej wygląda sytuacja w innych szkołach kalari w Indiach, które zlokalizowane są przede wszystkim w dużych miastach, gdzie w zajęciach uczestniczą najczęściej osoby dorosłe. Zajęcia prowadzone są kilka razy w tygodniu, ale niekoniecznie codziennie rano. Styl życia uczestników przypomina Zachodni; na trening często przybywają po wielu godzinach spędzonych w biurze lub na uczelni. Do tego można dodać dojazdy, zakupy, gotowanie, sprzątanie, odprowadzanie dzieci do szkoły i wiele innych zajęć… 

Żadnych wyzwań

Według ajurwedy najkorzystniejsza jest umiarkowana aktywność fizyczna, która nie doprowadza do wycieńczenia organizmu. Jak się to ma do treningu sztuki walki, który per se kojarzy się z wyciskiem, hartowaniem ducha, dyscypliną, przekraczaniem granic i „wychodzeniem poza strefę komfortu”? Osobiście już rzygam, gdy spotykam się z tym ostatnim sformułowaniem; oraz z hasłem „wyzwanie” – wyzwaniem jest zwykłe życie, nie muszę się jeszcze katować narzucaniem sobie presji w jakiejś sprawie (wyzwaniem jest np. odwiezienie w zimie trójki małych dzieci do trzech różnych placówek i zdążenie w miarę punktualnie do pracy). Raczej zadam sobie pytanie: po co mi to? Co chcę sobie udowodnić? A może tylko innym? Co mnie motywuje do podjęcia działania?

W praktyce kalarippajattu intensywność treningu jest ustalana indywidualnie, nawet jeśli grupa ćwiczy razem. Dotyczy to zwłaszcza osób początkujących, którym trening sprawia wiele trudności – dopiero zaczynają budować siłę, rozwijać elastyczność, pogłębiać oddech i koordynować go z ruchem, nie mówiąc o późniejszych układach walk i nauce o punktach witalnych. Oddech jest właśnie jedną z kluczowych kwestii przy regulowaniu intensywności treningu. Powinniśmy ćwiczyć na tyle, żeby móc oddychać przez nos. Stopniowo nasz oddech będzie się wydłużał i pogłębiał, umożliwiając większą intensywność ćwiczeń. Proces ten w zależności od indywidualnej kondycji może trwać kilka tygodni lub miesięcy. Jeśli ćwiczymy i zaczynamy ciężko dyszeć, to znak, że nasz organizm nie jest gotowy na taki wysiłek. Powinniśmy albo zwolnić tempo, albo zmienić ćwiczenie, albo odpocząć. Mistrzowie kalari nie zmuszają nikogo do wysiłku, który leży poza czyimś zasięgiem. „Zmuszają” tylko tych, o których wiedzą, że to zniosą, bo ich organizmy i psychika są przygotowane na większe obciążenie – które też zmienia się w czasie. Zresztą na pewnym etapie praktyki największą trudnością jest praca z ego i świadomością, a nie ciałem fizycznym.

Mistrzowie i adepci kalarippajattu w wieku 40+ stopniowo ćwiczą rzadziej i mniej intensywnie, jednak ich technika i świadomość nie przestają się rozwijać. Praktyka przenosi się bardziej do sfery duchowej. A jednocześnie są mistrzowie i mistrzynie w wieku 80+, którzy wciąż aktywnie uczą i władają bronią, choć oczywiście nie z wigorem 20-latka.

To jak często mam ćwiczyć?

Wracając do pytanie: jak często ćwiczyć kalari? Jedyna możliwa odpowiedź brzmi: to zależy. Aby móc zaobserwować postępy, najlepiej jest ćwiczyć 2–3 razy w tygodniu.

Trzeba jednak wziąć pod uwagę swój wiek, sytuację życiową (obowiązki zawodowe i rodzinne), porę roku i dnia, a także zdrowie i zastanowić się najpierw, jak często naprawdę chcę ćwiczyć i dlaczego. Czy to jest moja podstawowa aktywność fizyczna, którą dopełniam okazjonalnymi spacerami, jogą, rowerem, fitnessem etc. czy odwrotnie – kalari to dodatek do jogi lub sportu. A może to jedyna aktywność ruchowa, jaką uprawiam? Na ile trening jest dla mnie ważny i jak mogę włączyć go do swojego aktualnego trybu życia?

Jeśli ustalę to ze sobą, mogę zastanowić się, kiedy chcę ćwiczyć i co mogę zrobić, żeby rzeczywiście działać w takim rytmie. Jeśli chcę ćwiczyć 2 razy w tygodniu po godzinie rano, ale odwożę dziecko do szkoły albo pracuję na poranną zmianę, może na początek zacznę od jednego dnia, gdy jest to możliwe i ogólnych krótkich ćwiczeń rozgrzewkowych w drugi dzień, kiedy nie mam dużo czasu (chyba że wczesne wstawanie nie jest dla mnie trudne i mogę poćwiczyć o 6 rano). Do tego w pozostałe dni pójdę na spacer do parku, lasu lub nad morze. Jeśli mam psa, to w ogóle nie ma tematu – nie mam czasu na trening, ale trzy razy dziennie wyjdę na spacer z psem (chyba że każę go wyprowadzić dzieciom).

Być może spacer nie zaspokoi w pełni mojej potrzeby intensywności ruchu (choć mogę trochę biec lub iść marszem), ale też się liczy. Nie trzeba niepotrzebnie obciążać się wyrzutami sumienia, że nie trenuje się codziennie po godzinie, jeśli aktualny kontekst życiowy nam na to nie pozwala. Być może taki rytm będzie możliwy przez kilka tygodni lub miesięcy, a potem się zmieni.

Jeśli chcę chodzić na zajęcia organizowane o określonej porze i nie mam innych obowiązków w tym samym czasie, to najważniejsze jest pytanie: po co ćwiczę? Czy te zajęcia są dla mnie ważne i dlaczego.

Jeśli mój tryb życia jest intensywny, szybki, pełen przemieszczania się i zmian, a zależy mi na regularnej praktyce kalarippajattu, muszę zastanowić się, z czego zrezygnuję, by nie opaść z sił i by praktyka miała korzystny wpływ na moje zdrowie i ogólną kondycję.

3R: Regeneracja, różnorodność, równowaga

Niezależnie od tego, jak często uczestniczymy w treningach kalarippajattu czy innych zajęciach ruchowych, ważne jest, by równoważyć realizowany podczas nich typ ruchu innym. W przypadku kalari korzystnie działa aktywność na świeżym powietrzu w ekspozycji na światło słoneczne, rozciąganie, powolne formy jogi (np. yin joga), pływanie, spacery w naturalnym otoczeniu (zieleń, woda, góry). Te aktywności równoważą ognisty, intensywny charakter kalarippajattu i pomagają w regeneracji. Dodatkową regenerację zapewni kąpiel lub prysznic, masaż, zabieg relaksacyjny, a w wersji minimum – leżenie na kanapie w ciszy i bezruchu (także umysłowym).

Będzie mi miło, jeśli dasz znać, czy ten temat Cię zainteresował i jakie masz przemyślenia z nim związane 🙂 Możesz zostawić komentarz poniżej lub napisać do mnie maila.

Kalari, kalaripayat czy kalarippajattu?

kalari kalarippajattu kalaripayattuRozmowa zazwyczaj wygląda tak: – Uprawiam sztukę walki. – O, a jaką? – Kalarippajattu. – [Konsternacja] Yyyy… nigdy nie słyszałam/-em. Jak to się nazywa? Nie powtórzę…

Z jednej strony rozumiem, że nazwa może zaskoczyć, ale z drugiej jeśli ktoś potrafi powiedzieć “Szczebrzeszyn” lub “źdźbło”, to z “kalaripajatu” (tak słychać) też sobie poradzi…

Jak właściwie nazywa się ta sztuka walki i jak się to pisze, i jak się to czyta, i co to znaczy? Nie dość, że mało kto o kalari słyszał, to jeszcze nie można powtórzyć nazwy (o jej napisaniu nawet nie wspominam) – i jak tu ją popularyzować? W tym artykule wyjaśnię, jak to z tym kalari, kalaripayat i kalarippajattu jest naprawdę.

Nie wiem, na ile czytelników bloga językowe niuanse interesują, więc nie będę bardzo zagłębiać się w szczegóły, choć ja osobiście lubię takie tematy (od dziecka uczyłam się różnych języków i przez dwa lata studiowałam też łacinę i grekę antyczną). Zależy mi też na jasności w temacie kalarippajattu, zwłaszcza że nie jest łatwo dotrzeć do wyjaśnień na temat pisowni tej nazwy. 

Co oznacza nazwa kalarippajattu?

Choć sama sztuka walki kalarippajattu ma powstała setki, a może i tysiące lat temu (więcej o historii tutaj), jej nazwa w obecnej postaci funkcjonuje dopiero od początku XX wieku. Składa się z dwóch słów: kalari (od sanskryckiego khalurika) – oznaczającego miejsce treningu wojskowego, przestrzeń, arenę oraz payatt (od tamilskiego payil), które tłumaczy się jako ćwiczenia, trening, naukę. Wcześniej używano tych słów, ale osobno. Słowem kalari określa się też m.in. salę do ćwiczeń kathakali czy kudijattam (keralskie gatunki teatralno-taneczne) i miejsce wykonywania zabiegów leczniczych i masaży.

Kalari, kalaripayat czy kalarippajattu – która wersja jest poprawna?

കളരിപ്പയറ്റ് 

To słowo zapisane w alfabecie malajalam (języku, którym mówi się w Kerali) w transliteracji polskiej wygląda tak: kalarippajatt ( w wersji angielskiej: kalarippayatt). Malajalam to język sylabiczny, w którym jednej literze odpowiada jedna sylaba z domyślną samogłoską (“a”), którą można modyfikować za pomocą różnych znaków diakrytycznych, czyli nazwę można rozpisać następująco:

(ka) (la) രി (ri) പ്പ (ppa) (ya) റ്റ് (tt) 

Choć poprawna transliteracja słowa to kalarippayatt, jest ona na tyle skomplikowana, że funkcjonują rozmaite formy zapisu – oczywiście także w samej Kerali i Indiach. Najczęściej spotykane wersje anglojęzyczne to: kalaripayattu, kalarippayattu, kalaripayat, kalarippayat i – na szczęście dla wszystkich – skrócona wersja: kalari. 

when the body becomes all eyesWersja kalarippayattu została spopularyzowana na Zachodzie przede wszystkim przez Phillipa B. Zarrillego, autora wydanej w 1998 roku książki “When the Body Becomes All Eyes. Paradigms, Discourses and Practices of Power in Kalarippayattu, a South Indian Martial Art” (zapraszam także do lektury artykułu na temat książek o kalari) i na niej opieram wersję polską: kalarippajattu. O końcowe “u” można się spierać (teoretycznie – w pisowni – go nie ma, ale w wymowie przedłuża się trochę “t” i jakby je słychać), a liczba “p” i “t” choć w pisowni też jest jasno określona, to w wymowie słychać te głoski pojedynczo. Stąd rozmaite wersje nazwy.

Transliteracja słów z alfabetów indyjskich bywa skomplikowana, ponieważ występują w nich dźwięki, które trudne oddać w innym systemie zapisu.  Na przykład czasem lepsze odpowiedniki są w języku polskim niż w angielskim, ponieważ w polskim mamy dźwięki “s”, “ś” i “sz”, choć w językach indyjskich występuje raczej twarde i miękkie “sz” (2 rodzaje), a nie “ś”. W angielskim jest za to tylko “s” i “sh” (czytane jako miękkie sz).  Na przykład imię ശങ്കര്‍ to po polsku Śankar. Tymczasem w transkrypcji angielskiej mamy wersję Shankar lub Sankar (mój mąż ma w paszporcie napisane Sankar i niektórzy tak wymawiają to imię).  Oprócz tego jest wiele innych liter, które nie ułatwiają nauki malajalam, jak dwa rodzaje “l” (jedno wymawia się prawie jak “ż”), “r” czy “n”. Do tego wiele spółgłosek występuje w wersji retrofleksyjnej i aspirowanej (t, th, ṭ, ṭh), a samogłoski mogą być długie lub krótkie. Kilka przykładów:

  •  ആന (aana) – słoń (długie “a”)
  • പഴം (pazham) – owoc (ഴ to “l”, które czyta się podobnie jak “ż”)
  • ഞങ്ങൾ (ñaṅṅaḷ) – my (wymowa zbliżona do “niangal”)
  • അടി (aṭi) – uderz (“t” wymawia się podobnie do “d”)
  • കഥ (katha) – opowieść (“t” z przydechem)
  • തിരുവനന്തപുരം (Tiruvanaṁtapuram) – Tiruwanantapuram, stolica stanu Kerala

Nic dziwnego zatem, że słowa indyjskie zapisywane są w alfabecie łacińskim w bardzo różnych wersjach. Mimo że istnieje naukowy system transliteracji, w praktyce, zwłaszcza nieoficjalnej (choć różnice występują także w zależności od stanu, administracji i oczywiście urzędnika), zapis jest upraszczany i opierany często na słuchu. Jeśli kogoś interesuje cały alfabet i wymowa w malajalam, znajdzie więcej informacji na przykład na tej stronie.

W Indiach funkcjonują 22 języki urzędowe (niektóre korzystają z tego samego alfabetu, dewanagari, ale wiele języków ma własne alfabety, tak jak m.in. malajalam) i ponad 400 dialektów, więc skala tego zjawiska jest bardzo duża. Artykuł ten nie wyczerpuje tematu, a ma jedynie zasygnalizować stopień skomplikowania kwestii nazewnictwa oraz zachęcić do wyciągnięcie jedynego możliwego wniosku: kalarippajattu nie jest takim trudnym słowem. A kalari to już w ogóle.

PS Osobny temat to nazwy indyjskich miast, które w czasach rządów brytyjskich (1858–1947) były przemianowane. Od czasu odzyskania przez Indie niepodległości (1947) stopniowo wraca się do nazw oryginalnych, ale wiele z nich wciąż funkcjonuje równolegle. Przykładowe zmiany:

  • Bombaj – Mumbaj
  • Madras – Ćennaj
  • Kalkuta – Kolkata
  • Triwandrum – Thiruwananthapuram
  • Bangalore – Bengaluru

Pozycje zwierząt w treningu kalari

koń kalari ashwa vadivu
Pozycja konia, czyli ashwa vadivu.

Pozycje zwierząt są jednym z charakterystycznych elementów treningu kalarippajattu. Jest 8 klasycznych pozycji (ashta vadivu), ale liczba i sposób wykonania często zależy od stylu i danej szkoły kalarippajattu. Na przykład kot często łączony jest z żółwiem a paw z rybą. Ponadto jest pozycja węża (sarpa vadivu).

Przyczajony lew, ukryty dzik

Sankar Sivasasankaran Nair
Sarpa vadivu, czyli wąż.

Pozycje te oparte są na obserwacji czuwających zwierząt i mają na celu koncentrację mocy i osiągnięcie eksplozywności, czyli wytworzenia jak największej siły w jak najkrótszym czasie. Podobnie jak zwierzę przed atakiem lub obroną jest przyczajone i gotowe do wykonania nagłego, energicznego i precyzyjnego ruchu, tak adept kalarippajattu jest maksymalnie skupiony i gotowy do reakcji. Pozycje te, jak wiele innych elementów treningu kalari, mają różnorodne oddziaływanie na ciało: wzmacniają mięśnie (często daną pozycję utrzymuje się kilkadziesiąt sekund), uelastyczniają stawy, rozwijają równowagę i stabilność.

Pozycje zwierząt przedstawione w filmie to:

  1.  Gaja vadivu: słoń
  2. Simha vadivu: lew
  3. Varaaha vadivu: dzik
  4. Kukkuda vadivu: kogut
  5. Mayura vadivu: paw
  6. Matsya vadivu: ryba
  7. Ashwa vadivu: koń
  8. Maarjaara vadivu: kot
  9. Kurma vadivu: żółw

Poniższe wideo prezentuje pozycje zwierząt na jeden ze sposobów, w jaki często wykonujemy je podczas naszych zajęć – po kolei, jedna po drugiej, na prawą i lewą stronę. Istnieje też wiele ćwiczeń, podczas których wielokrotnie powtarza się daną pozycję, by opanować ją do perfekcji. Poszczególne pozycje stanowią element dłuższych sekwencji ruchowych i układów walk, jednak wówczas wykonuje się je szybko, płynnie przechodząc między rozmaitymi elementami. 

Niektóre z ćwiczeń wykorzystujące pozycje zwierząt pokazane są na blogu w artykule 10 typowych ćwiczeń kalarippajattu.

    1.  

10 typowych ćwiczeń kalari

kalari kicks wykopy trening training exercises Studio Kalari

Jak wygląda trening kalari?

Gdy przychodzimy na zajęcia kalari (kalarippajattu), zazwyczaj pierwszym ćwiczeniem, jakie wykonujemy po oficjalnym pozdrowieniu rozpoczynającym trening, są różne rodzaje wykopów.  Po nich następują sekwencje kroków i pozycji wykonywanych wzdłuż dłuższego boku sali. Każde ćwiczenie kończy się określonym przejściem, które ma na celu utrzymanie ciągłości treningu i budowanie wytrzymałości. Kolejne elementy wykonywane są w jednym miejscu i mogą być to m. in. różnego rodzaju wypady z wymachami, skoki, pompki, mostki, a także pozycje zwierząt. Ćwiczenia te często łączą elementy siłowe z rozciąganiem. Po ćwiczeniach przechodzimy do sekwencji ruchowych, które zawierają ruchy defensywne i ofensywne. Ćwiczy się je w grupie, lecz nie w kontakcie. Ostatnia część treningu to układy walk wręcz i z użyciem broni, które powtarzają najbardziej zaawansowani uczniowie. Etap ten następuje zazwyczaj po kilku miesiącach praktyki.

W treningu od początku ważna jest obserwacja i zrozumienie, jak działa nasze ciało, a także precyzja, ponieważ podstawowe pozycje i ruchy powtarzają się w bardziej złożonych i dynamicznych sekwencjach ruchowych wykonywanych indywidualnie, a następnie w układach walk z partnerem/przeciwnikiem. 

Pierwsze ćwiczenia kalari

Na poniższym filmie pokazane są początkowe ćwiczenie rozgrzewkowe. Każde z nich zaprezentowane jest jeden raz, ale na zajęciach powtarza się je wiele razy (zwłaszcza wykopy), więc ta część zajęć zazwyczaj trwa kilkanaście-kilkadziesiąt minut i stanowi rozgrzewkę. Dawniej uczniowie w Kerali przez kilka miesięcy wykonywali jedynie proste wykopy, zanim mistrz uznał, że uczeń opanował je tyle, by wprowadzić kolejne elementy treningu.
Choć na naszych zajęciach uczymy więcej niż jednego ćwiczenia na raz, zawsze podkreślamy, że najważniejsza jest dokładność i cierpliwość. Postępy wymagają czasu i przebiegają na kilku poziomach takich, jak m. in. kontrola oddechu, siła, elastyczność, zakres ruchu, koordynacja, równowaga, szybkość, koncentracja i wytrzymałość. 

 

10 ćwiczeń kalari pokazanych w filmie to:

  1. Wykopy proste (ner kaal)
  2. Wykopy “okrągłe” (otta/witu kal)
  3. Wykopy po przekątnej (kone kaal)
  4. Podwójny wykop (tiriću kaal)
  5. Wykopy z przysiadami i obrotem (irutti kaal)
  6. Posuwiste wykroki (neeki theruthu)
  7. Posuwiste wykroki z przysiadem (neeki ammarnnu)
  8. Sekwencja z pozycjami lwa i dzika (widu wangi)
  9. Przysiady z wyciągniętymi ramionami (kai kuttu nokku)
  10. Sekwencja z pozycją słonia

Ćwiczenia te są powszechne w szkołach kalarippajattu, choć zdarzają się niewielkie różnice w wykonaniu niektórych ruchów czy pozycji; mogą być też powtarzane w innej kolejności.

Czy trzeba być silnym i elastycznym, żeby zacząć ćwiczyć kalari?

Patrząc na zdjęcia i filmy przedstawiające ćwiczenia i formy kalarippajattu, można zwątpić w swoją kondycję. Oczywiście gdy na zajęcia przychodzi nowa osoba, nie wymaga się od niej tych umiejętności – po to przychodzi się na trening, aby się ich nauczyć, a nie od razu wykazywać się nimi. Jeśli ktoś zainteresuje się praktyką i będzie ćwiczył regularnie, stopniowo zrobi postępy. Ćwiczenia te są bardzo złożone i zawsze pozostaje w nich coś do odkrycia i ulepszenia. 

 

Kalari na zdjęciach amerykańskiego fotografa – wywiad z Jeffem Schaefferem

kalari photo
Jeff Schaeffer and kalari artists
Jeff, Arjun i Kuttu, Paramu Ashan Memorial Kalari, Vypin, Kerala. Kuttu jest przyjacielem Jeffa i jego głównym współpracownikiem przy projektach kalari.

Zapraszam do lektury wywiadu z Jeffem Schaefferem, amerykańskim fotografem, autorem fantastycznych zdjęć, ukazujących adeptów kalarippajattu. Jeff zafascynował się kalarippajattu kilka lat temu podczas podróży do Indii. Później regularnie odwiedzał Keralę i szkoły kalari, aby lepiej poznać tę sztukę walki i uchwycić jej wyjątkowy charakter i piękno. Z małego projektu fotograficznego jego przygoda z kalari zmieniła się w pasję, która nie tylko daje mu zajęcie na emeryturze, a le też przyczynia się do popularyzacji kalarippajattu na świecie. 

Arjun i Aromal przy wodospadzie Athirappilly – Paramu Ashan Memorial Kalari, Vypin, Kerala.

Jeff robi zdjęcia, pracuje nad książkami, inicjuje projekty wideo łączące praktyków kalari (w tym nasze Studio) oraz promuje kalari poprzez swoje profile w mediach społecznościowych. Jego niesamowite zdjęcia to nie tylko widowiskowe kadry i spektakularna sceneria. Widać na nich duszę, poświęcenie i energię praktyków, którzy uosabiają piękno, głębię, bogactwo i ducha tej sztuki walki.

Z Jeffem poznaliśmy się wirtualnie w 2019 roku. Planowaliśmy spotkać się w Kerali, gdzie wybierał się on w swoją kolejną podróż fotograficzną do Kerali, a my jechaliśmy do Trivandrum na naszą coroczną Praktykę Zimową (tu możesz zobaczyć naszą szkołę kalari w Trivandrum). Ostatecznie nie udało nam się zgrać terminów, ale mamy nadzieję na spotkanie następnym razem, gdy wszyscy będziemy w Indiach. Tymczasem pozostajemy w kontakcie i współpracujemy online.

Byłam ciekawa fotograficznej przeszłości Jeffa, jego doświadczeń w Kerali i projektów, nad którymi pracuje, a także początków jego fascynacji kalari. Pomyślałam, że jego historia może być interesująca także dla wielbicieli jego zdjęć, praktyków i fanów kalari, a także czytelników bloga – stąd pomysł na wywiad.

Życzę miłej lektury!

Wywiad z Jeffem Schaefferem

Cześć, Jeff! Dziękuję, że zgodziłeś się na wywiad. Na początek powiedz, proszę, coś o sobie i swoim związku z Indiami.

Nazywam się Jeff Schaeffer i pochodzę z Temple w Pensylwanii (USA). Jestem emerytowanym informatykiem i przez większość mojej kariery zawodowej zajmowałem się analityką biznesową. W 2014 roku miałem okazję odwiedzić Indie, ponieważ firma, która wykonywała dla nas prace konsultingowe, znajdowała się w Nagpurze. W czasie tej wizyty podróżowałem też kilka dni po Indiach i byłem zafascynowany widokami, historią, smakami i kolorami tego kraju. Ale to, co wywarło na mnie większy wpływ, to poznanie ludzi. Ta podróż sprawiła, że ​​zainteresowałem się bliższym poznaniem Indii, ich mieszkańców i kultury. Był to dla mnie początek niesamowitej podróży. Poznałem wielu przyjaciół. A po siedmiu wyjazdach wciąż nie mogę się doczekać następnego!

A jakie były początki Twojej pasji fotograficznej?

Nadir i Shijin, Gurukkals Ayurveda Kalari Marma Chikilsalayam, Vadakara, Kerala.

Mimo że ukończyłem rachunkowość i informatykę, zawsze pociągała mnie sztuka. Kiedy ukończyłem college, dostałem od rodziców pierwszą kamerę filmową. Razem z ojcem poszliśmy na kurs, aby dowiedzieć się więcej o aparatach i robieniu zdjęć. Myślę, że to karmiło kreatywną część mnie. Moja praca w IT oraz w dużej korporacji wymagała ode mnie korzystania z logicznej i zorganizowanej części mojego mózgu. Muzyka i fotografia dały mi możliwość wyrażenia się z innej strony i to połączenie dawało mi równowagę. Miałem szczęście, że w 2017 roku mogłem przejść na emeryturę w wieku 57 lat i nadszedł czas, aby zrobić coś zupełnie innego niż praca, którą wykonywałem w swojej karierze zawodowej. To właśnie wtedy zacząłem się skupiać na nauce i rozwijaniu moich umiejętności fotograficznych.

Wróćmy więc do Indii. Opowiedz nam więcej o swoich doświadczeniach z Kerali.

Gouri Sudheesh przy wodospadzie Athirappilly – Sreebhadhra Kalari, Vypin, Kerala.

Moja pierwsza podróż do Kerali miała miejsce w 2016 roku. Urzekło mnie piękno tego miejsca oraz życzliwość i otwartość ludzi. Spędziłem tam tylko kilka dni, ale od tego czasu wracam co roku w lutym – marcu. 2021 to pierwszy rok, w którym tęsknię za wyjazdem, ponieważ pandemia zatrzymała mnie w domu.

Jak więc dowiedziałeś się o kalarippajattu? Co skłoniło Cię do zajęcia się tym tematem?

Podczas mojej pierwszej wizyty w Kerali zatrzymałem się w Koczinie i uczestniczyłem w pokazie kulturalnym, który obejmował kalarippajattu i kathakali. Byłem pod głębokim wrażeniem umiejętności wykonawców. Kilka lat później byłem w Munnarze i tam także udało mi się obejrzeć taki pokaz. Znowu byłem zachwycony. Odkąd przeszedłem na emeryturę, zacząłem regularnie uczęszczać na jogę w miejscowej szkole. W ramach własnego projektu zrobiłem dla nich sesję zdjęciową, przenosząc jogę z wnętrza studia do innych lokalizacji w naszym mieście. Zdjęcia zostały dobrze przyjęte.

Noble Josey – plaża w Alleppey, Kerala.

Kiedy planowałem podróż do Indii w 2019 roku, pomyślałem, że mogę rozszerzyć to, co robiłem z joginami i znaleźć artystów sztuki walki kalarippajattu, żeby ich sfotografować. Ponieważ byłem już w Indiach kilka razy, chciałem, aby ta podróż była głębszym doświadczeniem kulturowym i chciałem dowiedzieć się więcej o ludziach praktykujących kalari. Chciałem też postawić sobie wyzwanie i sfotografować coś zupełnie nowego. Wydaje mi się, że było to połączenie chęci dowiedzenia się więcej o praktyce treningu, a także podjęcie wyzwania, aby uchwycić wizualne piękno tej sztuki walki. Od tamtej pory moje zainteresowanie się pogłębiło, a dzięki lekturom i dyskusjom nauczyłem się dużo więcej.

Jak znalazłeś szkoły kalari, które odwiedzałeś i fotografowałeś? Czy były szkoły, które odmówiły współpracy?

Vijesh, Sree Gurukulam Kalari Shangham, Triśśur, Kerala.

Szkoły sztuk walki znajdowałem głównie na Instagramie i Facebooku. Gdy zdecydowałem się na ten projekt, nie znałem osobiście nikogo, kto praktykował kalarippajattu. Spędziłem czas na poszukiwaniu kont na Instagramie, które publikowały zdjęcia kalari i zacząłem wysyłać do nich wiadomości. Okazywałem uznanie dla zamieszczonych przez nich zdjęć, przedstawiałem się i pisałem, że chciałbym przyjechać do ich szkoły, żeby zrobić zdjęcia. W zamian za zgodę otrzymaliby zdjęcia. Nigdy nie oczekiwałem od nikogo wynagrodzenia finansowego. Na początku byłem trochę zniechęcony. Wiele wiadomości było ignorowanych. Jeden mistrz odpowiedział: „W ogóle mnie to nie interesuje”. Nie byłem pewien, czy to w ogóle będzie możliwe. Przejrzałem swoje zdjęcia i zamieściłem 3 ładne kadry z wystawy, na której byłem w Munnarze. To pomogło zwrócić trochę zwrócić na siebie uwagę.

Jeff i Arpit Sigh (pierwszy z prawej od Jeffa) wraz z jego uczniami z Mumbaju.

Arpit Singh z Bombaju jako pierwszy odpowiedział: „Przyjedź – bylibyśmy zaszczyceni, gdybyśmy mogli cię przyjąć”. Wow, byłem podekscytowany. Była to zachęta, której potrzebowałem do dalszego działania, ponieważ czułem duży potencjał. Podczas tej wyprawy umówiłem sześć grup na sesje fotograficzne. Zacząłem też dostawać wsparcie od innych. Tak weszliśmy w kontakt. Niestety wy [Studio Kalari] wyjeżdżaliście z Trivandrum na tydzień przed moim przybyciem, ale Wasz odzew był bardzo zachęcający. Ogólnie czułem się zaszczycony, że mimo, że byłem nieznanym podróżnikiem z aparatem, zostałem powitany w społeczności kalari i dano mi szansę współpracy. Sesje zdjęciowe podczas podróży w 2020 roku zrobiłem w szkołach, z którymi już poprzednio się kontaktowałem, ale też mój przyjaciel Kuttu umówił dodatkowe wywiady z mistrzami z myślą o naszym kolejnym projekcie, jaką jest książka.

Jakie było podejście mistrzów i uczniów do propozycji robienia zdjęć? Jaka atmosfera panowała w szkołach kalari, które odwiedziliście?

Szkoła Sree Bharath Kalari, Kannur, Kerala.

Ogólnie podejście mistrzów i uczniów było dobre. Wejście w nieznane miejsce z ludźmi, których nigdy wcześniej nie spotkałeś, to zupełnie nowe doświadczenie. Obie strony odczuwają pewien niepokój i na początku jest trochę niezręcznie. Często nie mam planu na to, co chcę uchwycić. Nie wiem, jakie konkretnie umiejętności mają uczniowie ani jakie będą warunki do robienia zdjęć. Jednak gdy zaczynamy, początkowe bariery zaczynają się znikać i wszyscy zaczynamy robić to, co potrafimy najlepiej. To właśnie w tych momentach, kiedy zaczynamy nawiązywać ze sobą więź, powstają najlepsze zdjęcia. Ogólnie czułem się bardzo mile widziany w każdej ze społeczności kalari.

Aromal i Arjun – Paramu Ashan Memorial Kalari, Vypin, Kerala.

Moja praca fotograficzna nad kalari w 2020 roku była dodatkowym wyzwaniem. Mieliśmy 24 oddzielne sesje zdjęciowe z 13 różnymi szkołami kalari w ciągu 19 dni. Nasze sesje trwały od godziny do ponad 3,5 godzin każda. Każda lokalizacja jest inna, każda szkoła ma swoją własną „osobowość”, a każda przestrzeń kalari stawia inne wyzwania, zwłaszcza jeśli chodzi o oświetlenie. Miałem kilka bardzo dobrych sesji, ale przy niektórych było trochę spięć z różnych powodów. Jednak ogólnie rzecz biorąc, moje doświadczenia ze współpracy z każdym kalari pomogły mi rozwinąć się jako fotograf i zrozumieć inną kulturę.

Czy miałeś okazję ćwiczyć kalari będąc w Kerali lub później?

Szkoła Jai Sankar KJV Kalari, Kottayam, Kerala.

Niestety nie udało mi się poćwiczyć kalari w Kerali. Byłem zbyt zajęty podczas moich podróży, próbując pogodzić wszystkie plany i nie byłem w stanie zostać nigdzie dłużej niż kilka dni. Jednak z powodu pandemii miałem okazję skorzystać z kilku sesji online prowadzonych przez Studio Kalari, a także przez mojego przyjaciela Arpita z Arpit Kalaripayattu w Bombaju. To było wspaniałe doświadczenie. Samodzielne wykonywanie podstawowych ćwiczeń pomogło mi lepiej poznać to, co widziałem i fotografowałem w każdym kalari. Pomoże mi to też przygotować się do niektórych ujęć podczas następnej podróży!

Pandemia jest dla nas wszystkich dużym wyzwaniem. Jak rozwijał się Twój projekt już po zrobieniu zdjęć, a także w miesiącach lockdownu?

Kiran i Kuttu – Paramu Ashan Memorial Kalari, Vypin, Kerala.

Zrobiłem ponad 7000 zdjęć kalari w zeszłym roku i dało mi to niekończącą się pracę podczas lockdownu, aby ćwiczyć obróbkę i wydobyć to, co najlepsze z każdego zdjęcia. Miałem więcej czasu na zajęcie się tymi zdjęciami, ponieważ nie robiłem wielu nowych. Czasami kilkukrotne przeglądanie zdjęć i ich obrabianie pomaga mi uzyskać inny efekt, który sprawia, że ​​obraz wywiera większe wrażenie.

Jak wspomniałem, pracuję nad książką z przyjacielem z kalari. Lockdown dał nam więcej okazji do rozmów zarówno na temat książki, jak i naszych osobistych doświadczeń życiowych. Pozwoliło nam to lepiej zrozumieć siebie nawzajem i nasze perspektywy, co pomoże nam w dalszej współpracy nad naszym projektem i doda książce mocy.

Po kilku miesiącach lockdownu zdaliśmy sobie sprawę z wyzwań, jakie izolacja stawia wszystkim. Rozpoczęliśmy projekt wideo po to, aby dać ludziom zajęcie, a także utrzymać kontakt między sobą w okresie izolacji. Poprosiliśmy artystów sztuki walki kalari o nagranie kilkusekundowych filmików i przesłanie ich do nas. Z otrzymanych klipów zmontowałem film. Wszystkim się to podobało, a film został dobrze przyjęty. Zrobiliśmy również drugi projekt wideo i połączyliśmy ze sobą sekwencję meipayat z różnych praktyk. Naszą inicjatywę nazywamy „The Kalari Project”. Mamy kanał na YouTube oraz profil na Instagramie.

To wspaniała inicjatywa, która łączy wielu praktyków kalari i miejmy nadzieję, przyciągnie również więcej uczniów. Dlaczego według ciebie kalarippajattu nie jest tak popularne? Czy myślisz, że to się zmieni? Co może pomóc w zwiększaniu świadomości tej sztuki?

Bijesh i Akshay – Hindustan Kalari, Kozhikode, Kerala.

Nie wiem, dlaczego kalari nie jest zbyt popularne. W USA znajomość i wiedza na temat kalarippajattu jest niewielka. W naszym regionie jest wiele szkół judo, karate i jiu-jitsu, ale nie ma szkoły kalarippajattu. Miałem nadzieję, że uda mi się rozpocząć praktykę we współpracy z naszym lokalnym studiem jogi, ale pandemia wstrzymała tę pracę. Nadal jednak mam nadzieję. Wielu przyjaciół i znajomych w Stanach po raz pierwszy zetknęło się z kalari dzięki moim fotografiom. Mam kilku przyjaciół w Indiach, którzy nie wiedzieli zbyt wiele o kalari i teraz zadają coraz więcej pytań na ten temat. Wierzę, że dotarcie do większej ilości informacji o kalari i jego zaletach pomoże szerzyć wiedzę o tej sztuce. Myślę, że opcje treningów online również się do tego przyczynią, ponieważ ludzie mieszkający w miejscach, w których nie ma lokalnych szkół kalari, są teraz w stanie nauczyć się podstaw, co według mnie może pomóc w stworzeniu popytu na lokalne treningi w przyszłości.

Jakie są Twoje kolejne kroki i plany związane z projektem kalari?

Jeśli chodzi o naszą książkę, razem z Kuttu nadal pracujemy nad wywiadami, które przeprowadził, i zdjęciami, które zrobiłem, aby opracować odpowiednią treść książki, a być może książek. Mam nadzieję, że gdy pandemia zostanie opanowana, a podróże znowu będą możliwe, wrócę do Indii, aby dokończyć pracę fotograficzną. Nadal chcemy włączyć do projektu około 5-8 dodatkowych szkół i mistrzów kalari. Jest też kilka miejsc, do których chciałbym wrócić i zrobić dodatkowe zdjęcia, ponieważ podczas naszej poprzedniej wizyty nie wszyscy mogli wziąć udział w sesjach.

Eyal Meyer jest uczniem Hindustan Kalari Sangham i nauczycielem kalari w Chile. Jest jednym z uczestników “The Kalari Project”.

Jeśli chodzi o „Projekt Kalari”, mamy nadzieję, że w przyszłości zrobimy więcej filmów, aby nadal łączyć praktyków kalari z całego świata. Na naszym profilu na Instagramie prezentujemy historie artystów sztuki walki kalarippajattu, aby w ten sposób pomóc w popularyzacji tej sztuki i przedstawić innym jej pasjonatów. To naprawdę niesamowite obserwować, jak ludzie spotykają się pomimo różnic w pochodzeniu, językach, kulturach itd. i razem tworzą coś lepszego, niż zrobiliby każdy osobno.

Zapowiada się to naprawdę świetnie. Wygląda na to, że kalari stało się ważną częścią twojego życia. Jaki wpływ miała na ciebie przygoda kalari?

Midhun i Shijin – Gurukkals Ayurveda Kalari Marma Chikilsalayam, Vadakara, Kerala.

Moja przygoda z kalari wywarła naprawdę duży wpływ na moje życie. Dało mi to szansę na rozwinięcie moich umiejętności fotograficznych i poznanie obcej kultury. Wydaje mi się, że nie ma dnia, w którym nie byłbym w jakiś sposób w kontakcie z kalari. Zdjęcia, które zrobiłem, zdobią niektóre ściany w moim domu, znajdują się w osobistych albumach ze zdjęciami i są wygaszaczami ekranu na moim komputerze i telewizorze. Nadal ćwiczę jogę i trochę podstaw kalari. Czytam też trochę, aby dowiedzieć się więcej o historii i praktyce. Poza tym prawie każdego dnia rozmawiam z jednym lub kilkoma przyjaciółmi kalari. Tak więc to, co zaczęło się jako mały projekt i osobiste wyzwanie, stało się główną częścią mojego życia.

Gdzie możemy znaleźć Twoją pracę w sieci?

Visakh i Manu – Maruthi Marma Chikilsa Kalari Sangham, Trivandrum, Kerala.

 

Moje miejsca w internecie to:
    strona  www.jeffschaeffer.com
    Instagram:  @jeffschaefferphoto  

A‘The Kalari Project można znaleźć tutaj:
    YouTube:  The Kalari Project
    Instagram:  @thekalariproject

Bardzo dziękuję za rozmowę, Jeff! Wspaniale było dowiedzieć się więcej o Twoim doświadczeniu z kalari. Czekamy na ciąg dalszy Twoich projektów!

Książki o kalarippajattu

Książki o kalari books on kalari

Choć świadomość istnienia kalarippajattu, a także podstawowa wiedza na temat tej dyscypliny dopiero się rozwija, powstało już co najmniej kilkanaście książek o kalari i co jakiś czas pojawiają się kolejne (a w listopadzie 2021 ukaże się pierwsza książka w języku polskim mojego autorstwa).

Kto pisze książki o kalari?

Niektóre z nich pisane są przed badaczy, podróżników, teoretyków i/lub praktyków sztuk walki spoza Indii zafascynowanych tą sztuką, a ich celem jest przede wszystkim ukazanie podłoża historyczno-kulturowego, filozofii, holistycznego podejścia do praktyki i związków z medycyną, a także ukazanie kalarippajattu jako ścieżki rozwoju osobistego.

Autorami innych – głównie w języku malajalam, którym mówi się w Kerali – są najczęściej mistrzowie, którym zależy na popularyzacji tej sztuki wśród społeczeństwa keralskiego, a także przekazanie wiedzy o konkretnych sekwencjach i technikach. Niektóre z tych książek zostały przetłumaczone  na język angielski.

Czego dowiemy się z książek?

Niezależnie od narodowości autora informacje zawarte w części książek oparte są na stylu i tradycji konkretnej szkoły (gdyż zostały napisane przez mistrza lub osobę, która związana jest w jakiś sposób z daną szkołę), podczas gdy inne traktują temat bardziej ogólnie lub porównawczo i omawiają różne szkoły, style i techniki.

Wszystkie książki w różnym zakresie zawierają informacje na temat historii, mitologii, elementów treningu i walk, zwyczajów związanych z praktyką, a także omawiają związek sztuki walki z tradycyjnym systemem medycznym (kalari chikitsa) i masażami, a także sztukami performatywnymi Kerali (m.in. teatrem kathakali).

Czy kalari można nauczyć się z książki?

To jest, oczywiście, prowokacyjne pytanie. Część książek jest całkiem lub w dużym stopniu teoretyczna, inne zaś starają się przekazać wiedzę na temat technik i umożliwić ich praktyczne zastosowanie. Wskazówki i instrukcje techniczne mogą być pomocne raczej dla osób, które mają już doświadczenie w praktyce kalari. Dla odbiorców/czytelników, dla których sztuka ta jest zupełnie nieznana i których celem nie jest odtwarzanie konkretnych układów, ten typ informacji może być zbyt szczegółowy i niezrozumiały. Takie osoby więcej skorzystają z publikacji, które zawierają zdjęcia, ale omawiają praktykę bardziej ogólnie.

Wykonanie pozycji lwa w książce “When the Body Becomes All Eyes” Zarrillego

Najlepiej byłoby zainspirować się książką na tyle, by po prostu wziąć udział w zajęciach – w dobie online’u kalari nie jest już tak niedostępne. Choć nauka sztuki walki online wydawała się niemożliwa, okazało się, że kalari niesie wiele możliwości indywidualnej praktyki.

W tym artykule rozważałam kalari online kontra offline, a tutaj sprawdź, czego można nauczyć się online (możesz też zapisać się na zajęcia).

Lista książek

W tym artykule skupię się na pozycjach wydanych w językach angielskim i francuskim (w tym dwóch tłumaczonych z malajalam), a książki dostępne w malajalam omówię w osobnym artykule (po konsultacji z native speakerem). Większość z nich kupiłam w księgarniach w Trivandrum, ale wiele dostępnych jest też do kupienia przez internet, przede wszystkim na Amazonie (niektóre w wersji elektronicznej).

When the Body Becomes All Eyes. Paradigms, Discourses and Practices of Power in Kalarippayattu, a South Indian Martial Art, Phillip B. Zarrilli

Ta książka to obowiązkowa lektura dla fascynatów kalarippajattu. Po raz pierwszy opublikowana w 1998 roku i wielokrotnie wznawiana, jest pierwszą szczegółową publikacją na temat kalari wydaną na Zachodzie. Jej autorem jest zmarły w 2020 roku amerykański reżyser, pedagog i badacz teatru Phillip B. Zarrilli, który włączył kalarippajattu, jogę i tai chi do swojej pracy teatralnej oraz programu nauczania studentów dramatu na Uniwersytecie w Exeter (Wielka Brytania), z którym był przez wiele lat związany. Tam też wybudował własne kalari, w którym odbywały się zajęcia.

Zarrilli po raz pierwszy zetknął się z praktyką kalari w 1976 podczas podróży do Kerali, gdzie badał keralski teatr kathakali (jest także autorem książki na ten temat). Fascynacja sztuką walki przeobraziła się w wielką pasję, która sprowadzała go do Indii przez kolejne lata.

Książka oparta jest na ponad 20-letniej praktyce własnej i badaniach terenowych, które Zarrilli prowadził podczas regularnych, wielomiesięcznych pobytach w Kerali w latach 1976-1993. Choć najwięcej czasu spędził w CVN Kalari Sangham w Trivandrum, gdzie ćwiczył pod kierunkiem mistrza Govindankutty’ego Naira i od którego uzyskał pozwolenie (jako pierwsza osoba spoza Indii) na nauczanie, wiele podróżował też po Kerali, obserwował inne szkoły i przeprowadzał wywiady z innymi mistrzami i adeptami kalari, dzięki czemu w książce ukazane są m.in. podobieństwa i różnice między stylami i szkołami kalari.

W kolejnych rozdziałach autor omawia takie kwestie, jak: historia i współczesność Kerali, budowa kalari (budynku, w którym się ćwiczy) i rytuały z nim związane, trening fizyczny, subtelne aspekty praktyki związane z pracą z energią, system medyczny kalari chikitsa, i związek z praktyką teatralną kathakali. Wymienia także teksty istniejące w tradycji kalari oraz podaje listę mistrzów i szkół, które odwiedził w trakcie badań terenowych.

Praca zawiera wiele informacji z zakresu etnografii, antropologii i kulturoznawstwa, ukazujących rolę i funkcjonowanie tej sztuki w społeczeństwie keralskim, co pozwala lepiej zrozumieć jej wyjątkowy charakter. Przyczyniają się do tego m. in. licznie przytaczane wypowiedzi mistrzów i uczniów kalari, ukazujące ich osobistą perspektywę i stosunek do praktyki.

Książka zawiera wiele ilustracji, wykresów i tabel, dopełniających informacje zawarte w tekście. Nie jest to pozycja dla osób oczekujących konkretnych instrukcji i wskazówek na temat treningu.

Kalaripayat. The Martial Arts Tradition of India, Patrick Denaud

Autorem książki pierwotnie wydanej po francusku w 1996 roku, a w 2009 po angielsku, jest francuski reporter i dokumentalista Patrick Denaud.

Ta pozycja także omawia, jednak w dużo bardziej ogólnikowym, fragmentarycznym i pobieżnym zakresie, tematy takie jak historia, praktyka kalarippajattu i jej aspekt psychologiczny, związek z tradycyjną medycyną i teatrem, oraz wpływ kalari na chińskie sztuki walki. Mimo ciekawych refleksji i spojrzenia na niektóre kwestie, wiele informacji zawartych w książce zdaje się jednak być opartych na pobieżnych obserwacjach poczynionych w niewielu szkołach, bowiem tezy stawiane na ich podstawie nie ukazują szerszego spektrum tej sztuki i jej funkcjonowania w Kerali.

Książka zawiera wywiad z dwoma mistrzami: P. S. Balachandranem (Indian School of Martial Arts), któremu autor dedykuje książkę, oraz Sathyanarayananem Govindankuttym Nairem (C.V.N. Kalari Sangham) – synem Govindankutty’ego Naira, który był mistrzem Phillipa Zarrillego.

Le kalaripayat. L’ancêtre de tous les arts martiaux d’Asie, Tiego Bindra

Książka w języku francuskim autorstwa Tiego Bindry, specjalisty sztuk walki, wydana została w 2005 roku.

Stanowi ona bardzo krótkie i ogólne wprowadzenie w temat kalarippajattu. Autor omawia podstawowe elementy praktyki, przedstawia postaci dwóch mistrzów (Pramod Gurukkal i Prasad) i ich wypowiedzi, a także związki kalari z tradycją buddyjską i tradycyjną medycynę indyjską. Ostatnia część książki omawia pobieżnie chińskie i japońskie sztuki walki, które autor wywodzi z tradycji buddyjskiej, mającej korzenie w południowych Indiach.

Kalarippayat. The Structure and Essence of an Indian Martial Art, Dick H. Luijendijk

Książka (wyd. w 2008 roku, wersja elektroniczna w 2011 r.) zawiera wiele szczegółowych i praktycznych informacji dotyczących kalarippajattu.

Autor opiera się na tradycji nauczania w szkole Kerala Kalarippayat Academy w Kozhikode i jej mistrzu C. M. Sherifie, którym poświęca wiele miejsca w książce. Mimo skupienia na konkretnej szkole autor omawia w przejrzysty i konkretny sposób wiele ogólnych aspektów praktyki (nieomawianych w innych książkach) dotyczących stylów, zwyczajów i rytuałów związanych z praktyką, a także lokalne święta, różne rodzaje broni i związki z medycyną.

Kalarippayat: India’s ancient martial art, Dick Luijendijk

W odróżnieniu od omówionej powyżej książki tego samego autora, poświęconej historii i teorii, ta pozycja skupia się na praktycznych instrukcjach dotyczących wybranych sekwencji w stylach północnym, środkowym i południowym, które autor poznawał w ciągu 10 lat praktyki pod kierunkiem Gurukkala Sherifa.

Duże i wyraźne zdjęcia opatrzone są szczegółowymi podpisami, wyjaśniającymi konkretne ruchy i ich znaczenie. Opisane są pozycje i formy, a także niektóre techniki z bronią. Książka zawiera też podstawowe informacje o systemie medycznym kalari chikitsa i masażach. 

Kalarippayattu. The Complete Guide to Kerala’s Ancient Martial Art, Chirakkal T. Sreedharan Nair

Książka pierwotnie opublikowana w języku malajalam w 1963 roku, w języku angielskim ukazała się w 2007 roku. Jej autorem jest legendarny mistrz kalari Chirakkal T. Sreedharan Nair, który założył swoją szkołę Sree Bharat Kalari w 1948 roku i propagował kalarippajattu jako praktyk, badacz i teoretyk.

Po krótkiej początkowej części historyczno-teoretycznej następuje zasadnicza część książki, która zawiera licznie ilustrowane zdjęciami opisy ćwiczeń, sekwencji i układów walk wręcz i z użyciem broni nauczanych w jego szkole, a także komendy im towarzyszące (w angielskim tłumaczeniu). Dla doświadczonych praktyków kalari stylu północnego pozycja ta może stanowić swoisty sylabus technik i sekwencji, lecz dla początkujących (i/lub teoretyków) będzie raczej tylko materiałem poglądowym, dającym bardzo ogólne wyobrażenie o typowych pozycjach, ruchach i rodzajach broni.   

Kalarippayattu. History and Methods of Practising the Martial Art of Kerala, P. Balakrishnan

To również książka, która pierwotnie ukazała się w 1995 roku w języku malajalam, a jej angielskie tłumaczenie wydano w 2003 r. Jej autor – P. Balakrishnan – od najmłodszych lat ćwiczył kalarippajattu, a w dojrzałym wieku stał się współzałożycielem i członkiem Kerala Kalarippayattu Association (Keralskie Stowarzyszenie Kalari).

Książka zawiera podstawowe informacje na temat historii Kerali i tradycji wojowników, rodzajów broni, lokalnych różnic między stylami i szkołami, i związków z systemem medycznym. Zasadnicza część poświęcona jest praktyce – omówione są pozycje, kroki, sekwencje i układy walk z bronią i wręcz (w stylu północnym, w tradycji szkoły C.V.N. Kalari). Większość podstawowych elementów (ćwiczeń, pozycji i kroków) poprzedzona jest ciekawym i szczegółowym opisem, zawierającym techniczne informacje na temat ich wykonania, a dopełniają je duże zdjęcia. Kolejne, bardziej złożone i skomplikowane układy nie są pokazane na zdjęciach, a jedynie opisane. Podane są też ciągi komend (w malajalam, lecz w transliteracji angielskiej) w poszczególnych sekwencjach i układach walk, co może być przydatne dla osób już praktykujących ten styl. Układy walk z bronią poprzedzone są szczegółowymi informacjami na temat danej broni i jej użycia. Jeden rozdział poświęcony jest też punktom witalnym, marmom. Książka ta zawiera wiele informacji technicznych, które podane są w przystępny sposób nawet dla osób, które nie skorzystają z ciągów komend i układów walk w praktyce.

Kalarippayattu: Guide Book, Jules Morel and Maneesh Mohanan

E-book wydany w styczniu 2021 autorstwa Julesa Morela i Maneesha Mohanana reprezentujących szkołę Kalari Kshetra z siedzibami w Auroville i Pondicherry. Szkoła kontynuuje tradycję nauczania mistrza stylu północnego E. P. Vasudevana Gurukkala.

Publikacja zawiera krótkie i pobieżne informacje na temat historii kalarippajattu i podziału na style, zaś zasadnicza część książki zawiera ilustracje i opisy elementów treningu. Przedstawione są pozycje zwierząt, rodzaje wykopów, sekwencje ruchowe (podane są ciągi komend w języku malajalam w transliteracji angielskiej) oraz informacje o różnych rodzajach broni. Materiał książki dotyczący praktyki stanowi zasadniczo zawartość bezpłatnej aplikacji stworzonej przez Julesa Morela. Autorzy podkreślają, że publikacja ma służyć pomocą początkującym adeptom, którzy ćwiczą pod okiem mistrza, do usystematyzowania wiedzy.


Książki, o których wiem, ale których jeszcze nie miałam okazji przeczytać:

Kalari Margam. Ancient Secrets for Modern Living, Ranjan Mullarat

Album zawiera fotografie przedstawiające praktykę kalari w szkole prowadzonej przez mistrza Ranjana Mullarata w Bangalore. Na zdjęciach ukazano różne elementy praktyki (przygotowanie do treningu, ćwiczenia, broń, techniki lecznicze), a towarzyszą im krótkie opisy.

Artykuł będzie aktualizowany po kolejnych lekturach. 

Ciekawa jestem, czy znasz którąś z tych książek i czy artykuł był przydatny. Jeśli chcesz podzielić się opinią, zostaw komentarz poniżej. I oczywiście jeśli znasz inne książki o kalari, koniecznie daj mi znać! 🙂

Pierwsza polska książka o kalarippajattu już jest dostępna!

“Kalarippajattu. Holistyczna sztuka walki z Indii”